Friday, February 24, 2017

Ogród - faza eksperymentalna


Tak wyglądała zeszłoroczna, eksperymentalna faza w naszym ogrodzie.
Jesienią posadziliśmy mnóstwo kwiatów:
Iksje:

Jaskry w różnych kolorach:



Koronę cesarską:



Kosaćce:


Piwonie:


Puszkinie:


I mnóstwo tulipanów.
Z ponad 200 zasadzonych cebul i kłączy, do dziś wykiełkowało niespełna 40.
A ja zamówiłam już kolejne, tym razem głównie dalie, malwy i maki.








Sunday, February 19, 2017

Zabieramy się za ogród

Po prawie trzech latach od kupna domu zabieramy się za ogród. Potrzebowaliśmy tyle czasu nie tylko ze względów finansowych - chcieliśmy sprawdzić, jak będziemy korzystać z ogrodu - gdzie lubimy przesiadywać, którędy będziemy po nim chodzić.
Dziś jesteśmy już bogatsi o tę wiedzę i o parę tysięcy na koncie, możemy się więc powoli przygotować do urządzenia "naszego' ogrodu.
Nasza działka ma niespełna 900 metrów kwadratowych i jest położona na starym osiedlu. W ciągu tygodnia przechodzi tędy sporo ludzi, w weekendy jest bardzo spokojnie. Jednak potrzebne jest wysokie ogrodzenie - na razie zostawiamy więc to, które postawiły poprzednie właścicielki - jasne betonowe słupki plus ciemne drewno, wysokie na około 180 centymetrów.
Na działce stoją dwa budynki - dom i oddzielny jednostanowiskowy garaż. Dzielą one ogród na dwie części o różnych funkcjach - ta za garażem będzie kiedyś miniwarzywnikiem, ta wokół domu ma pełnić funkcję wypoczynkową. I na niej mamy zamiar się w tym roku skupić.
Musimy zacząć od wyrównania terenu, drenażu i wybudowania studni chłonnej. Niestety, na razie mamy solidne wertepy i nieckę pośrodku. Do tego gliniasta gleba dobrze trzyma wilgoć - teraz po roztopach i pierwszych deszczach mamy zamiast podwórka bajorko.
Następny etap to kostka - opaski wokół domu, ścieżki do garażu i furtki i teren pod pergolę.
Zdecydujemy się najprawdopodobniej na Concerto Bruk-Betu w odcieniu wapień dewoński:

[basenu niestety nie będzie]


Pieniędzy wystarczy nam jeszcze tylko na wydzielenie klombów i rabat - planujemy przysłonić trochę ogrodzenie, więc będą się one ciągnęły głównie wzdłuż płotu. Dzięki temu będziemy też mieli sporo miejsca - choćby na grę w badmintona.

W przyszłym roku chcielibyśmy założyć trawnik z prawdziwego zdarzenia i wybudować pergolę. Glicynie, które mają się po niej piąć, zasadziliśmy już dwa lata temu.




Thursday, January 26, 2017

Projektant tygodnia; Park and Oak Design

Park and Oak Design to duet projektantek z amerykańskiego Illinois. Ich styl to biel i naturalne barwy, roślinne akcenty, sporo drewna i nieprzeładowanie ozdobami.









Sunday, January 15, 2017

O raju, prawie jak w Bombaju, czyli szybkie i łatwe curry



W tym tygodniu wszyscy jesteśmy trochę chorzy, więc w naszej kuchni królują cytryny, miód, czosnek, imbir, kurkuma. Aż trzy z tych składników znajdują się w szybkim i smacznym curry, które zrobiłam dziś na obiad.

Curry z cieciorki, jarmużu i batatów


Składniki na 2-3 porcje:
puszka mleka kokosowego 400 ml
puszka cieciorki [użyłam brązowej]
3 garście świeżego jarmużu
batat [ugotowany lub upieczony, obrany ze skórki i pokrojony w sześciany o boku 1 cm]
kilka pomidorów koktajowych
pół pęczka szczypiorku
3 ząbki czosnku
2 szalotki
papryczka chilli
2 łyżki sosu sojowego [użyłam bezglutenowego]
trzycentymetrowy kawałek imbiru
łyżeczka oleju kokosowego
łyżeczka przyprawy curry
kilka ziaren kolendry
1/4 łyżeczki kurkumy

do podania z ryżem basmati, ugotowanym na sypko.


Nastawiamy ryż. Drobno siekamy szalotki i chilli [bez nasion] i przez 5 minut podsmażamy na oleju kokosowym razem z imbirem. Dodajemy rozgnieciony czosnek i sos sojowy i smażymy przez kolejne dwie minuty. Dorzucamy pokrojony jarmuż i podzielone na połówki pomidorki, smażymy na małym ogniu przez pięć minut. Po tym czasie dodajemy osączoną i przepłukaną cieciorkę i mleko kokosowe. Dodajemy curry, kolendrę i kurkumę. Dusimy na małym ogniu, pod przykryciem, przez około dziesięć minut, po czym dorzucamy batata. Nakładamy do miseczek razem z ryżem, posypujemy szczypiorkiem.

Friday, December 16, 2016

Marzenia o emeryturze: mieszkanie w kościele, szkole, na dworcu i w stodole

Byliśmy ostatnio w Karpaczu. Tej okolicy nigdy wcześniej nie odwiedziłam, choć Dolny Śląsk uwielbiam. Zawsze powtarzam, że gdybym miała się gdzieś przeprowadzać, to właśnie tam.

Nieruchomości są tam dość tanie, więc stawiałabym na poniemiecki dom z dużym zapleczem gospodarczym na prowadzenie działalności, w ładnej okolicy. Jak wiadomo, remontów i dużych wyzwań się nie boję.
Chętnie przerobiłabym też na dom zabudowania gospodarcze, stodołę, starą szkołę czy dworzec. Albo spichlerz!

Przecież mieszkać można i w kościele:



Na stacji benzynowej:


W szkole:


I w stodole: