Friday, June 23, 2017

Co przeczytałam w czerwcu


Nareszcie mam więcej czasu na czytanie dla przyjemności. Miałam nadrobić zaległości, czyli przeczytać coś z mojego regału "na urlop lub emeryturę", ale skończyło się jak zawsze - zakupami.




Matki Brit Bennett - wyd. Albatros, przekład Izabela Matuszewska - nie spełniły obietnic. To przyzwoity debiut, jednak zupełnie nie zapada w pamięć. Obyczajowa powieść o młodej czarnej dziewczynie, która zachodzi w ciążę z synem pastora i, jak to bywa, ciążę usuwa, a chłopak ją zostawia [okropnie spłycam, ale celowo]. Problem rasy, który jest jednym z głównym tematów tej książki, został przez wydawcę sprytnie schowany - książka opisana jest jako "opowieść o zamkniętym kręgu mieszkańców nadmorskiego miasteczka, o dziewczyńskiej przyjaźni, seksie, religii, rodzinie". A tymczasem autorka jest jedną z wybijających się autorów piszących o czarnej Ameryce, niesprawiedliwości rasowej i w tej powieści daje głos "zwykłym czarnym obywatelom".

Do Opowieści podręcznej [Wielka Litera, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz] Margaret Atwood wróciłam, bo chcę obejrzeć serial. Gdy czytałam tę książkę prawie dwadzieścia lat temu wydawała mi się ponurą wizją [kobiety pozbawione praw wszelkich, w tym prawa własności, traktowane są jako inkubatory], która raczej się nie sprawdzi i bardziej interesowała mnie warstwa literacka. A dziś..."Po katastrofie zastrzelili prezydenta, z automatu skosili cały Kongres i wojsko ogłosiło stan wyjątkowy. A potem zwalili to na ekstremistów islamskich". Trudno dziś czytać tę książkę i nie doceniać przenikliwości Atwood. "Lepiej nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich. Zawsze dla niektórych jest gorzej".

Dziedzictwo, nowa powieść wybitnej Ann Patchett [przeł. Anna Gralak, Znak] to historia patchworkowej rodziny, której by nie było, gdyby nie dżin i pomarańcze. Autorka przenikliwe analizuje stosunki w niej panujące na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Ale jest to też książka o literaturze, o tym, kto ma prawo do opowieści, które nosimy w sobie. Dla tych, którzy nie zetknęli się jeszcze z twórczością autorki, łatwiejszy w odbiorze będzie chyba Stan zdumienia.



O nowej książce Marcina Wichy[Karakter]  napiszę tylko tyle, że jest gorsza od poprzedniej.

Rozczarowały mnie też Zapiski podglądacza Gaya Talese [Czarna Owca, przekład Piotr Kaliński]. Miałam nadzieję, że historia właściciela motelu, który przez wiele lat podglądał swoich gości, a obserwacje notował, bo wyobrażał sobie, że jest badaczem, seksuologiem, będzie czymś więcej niż katalogiem seksualnych ekscesów i/lub codziennej rutyny. A jest właściwie tylko tym, a do tego nie wiadomo, jak duża część "obserwacji" jest tylko zapisem fantazji seksualnych bohatera - już po publikacji ksiażki okazało się, że bohater nie jest zbyt wiarygodny, wydawnictwo przepraszało, autor obiecywał, że poprawi w nowym wydaniu.

Cabin Porn [Smak Słowa] to historia o ludziach, którzy potrzebują samotności i kontaktu z naturą. Na ogół wiąże się to z ciężką, fizyczną pracą, odrzuceniem przynajmniej niektórych zdobyczy cywilizacji. Ładne zdjęcia, piękne krajobrazy, kilkanaście podobnych, w gruncie rzeczy historii.

Walden Thoreau [Rebis, przeł.Halina Cieplińska] to książka, która powinna być lekturą obowiązkową każdego hipstera, wielbiciela slow life i książek typu Cabin porn właśnie. To klasyczne amerykańskie dzieło, od ponad stu pięćdziesięciu lat romantyków, minimalistów i samotników przeszło u nas zupełnie bez echa nawet teraz. A Thoreau pisze tak, że jego słowa nadal są aktualne. I piękne:
"Pracując, ludzie kierują się błędnym założeniem. W krótkim czasie lepsze część człowieka zostaje worana w ziemię i zamienia się w kompost. Zatrudnieni pozornie przez los powszechnie znany koniecznością gromadzą skarby, które zostaną pożarte przez mole alb rdzę lub ukradzione przez złodziei. Prowadzą życie głupców, o czym się przekonają, gdy dobrną do końca, a może wcześniej".

Od zwierząt do Bogów. Krótka historia ludzkości Yuvala Noaha Harariego [PWN, przeł. Justyn Hunia] to najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym miesiącu. Polecana jako "lektura na lato" przez Obamę, Gatesa czy Zuckerberga przekrojowa historia gatunku ludzkiego może wydawać się momentami przesadzona i nadmiernie skupiona na sensacjach. Ale trudno odmówić jej tego, że - uwaga banały - "skłania do myślenia" i "spojrzenia na świat z innej perspektywy". Autor skupia się na kolejnych rewolucjach, które popychały świat do zmian - czy na lepsze, to już sprawa dla Harariego dyskusyjna i w błyskotliwy sposób przedstawia ich przyczyny i skutki. Bardzo ciekawie opowiada o religiach, patriarchacie, rewolucji agrarnej, która unieszczęśliwiła ludzkość, czy setkach holokaustów, jakie fundujemy zwierzętom na farmach przemysłowych. Bardzo zachęcam do przeczytania, nawet, jeśli zechcecie się z autorem pokłócić.



Naczytałam się też poradników. John Bradshaw w Powrocie do swego wewnętrznego domu [Nowa Psychologia, przeł. Cezary Urbański] radzi nam, jak naprawić krzywdy, których doznaliśmy jako dzieci - medytacje, wizualizacje, afirmacje, te sprawy. O ile część teoretyczna była dla mnie interesująca, to porady praktyczne traktuję jak psychologiczne mambo-dżambo.

Odwaga bycia nielubianym Ichiro Kishimiego i i Furmitake Kogi reprezentuje zupełnie inny typ myślenia. Oparta na teoriach Adlera książka każe czytelnikom odciąć się od przeszłości i patrzeć w przyszłość, czyli postrzegać świat przez pryzmat celów, a nie przyczyn. W formie dialogu między młodym człowiekiem a filozofem uczy, jak stać się człowiekiem, którym naprawdę chcemy być. Co zrobić, aby to osiągnąć?
"Miej odwagę być zwyczajnym", "Wystarczy iść przed siebie bez rywalizowania z kimkolwiek". "Chwalenie to wyrażanie opinii na temat ludzi niekompetentnych przez kompetentnych", "Łatwiej jest żyć według oczekiwań, bo wtedy powierza się życie innym".
Zawarte tu teorie są mi bliskie i podane zostały w dość przystępny sposób.


Porozumienie bez przemocy. O języku życia M. B. RosenbergaMarta Markocka-Pepol, Michał Kłobukowski [Czarna Owca, przeł.  to klasyczna pozycja, która, choć na poziomie teoretycznym wydała mi się warta uwagi i wypróbowania, na poziomie praktycznym mnie bawiła - widocznie dużo pracy przede mną. "Kiedy naprawdę wnikam w to, czego chcę, gdy proszę, żeby mnie kochano, okazuje się, że pragnąłbym chyba, aby umiał pan odgadnąć każde moje życzenie zanim jeszcze je sobie uświadomię".

8 comments:

  1. Widzę znajome tytuły :) Ja rownież nie mogę doczekać się urlopu, w końcu będę miała czas na książki :)

    ReplyDelete
  2. Dziękuję za krótki opis wszystkich tych książek, bo niedługo zamierzam ruszyć na podbój księgarni i dokupić sobie kilka pozycji.
    Na Opowieści podręcznej szykuję się od dawna.

    ReplyDelete
  3. NA pewno przeczytam Cabin Porn, bo z opisu wynika, że to książka idealna dla mnie :)

    ReplyDelete
  4. Ja się muszę przyznać, że w czerwcu przeczytałam tylko 2 książki... To mój niechlubny rekord, muszę się zabrać za siebie!

    ReplyDelete
  5. A co sądzisz o książce "Od zwierząt do bogów" , czy jest ona warta przeczytania ? Bo właśnie szukam jakiejś ciekawej propozycji do przeczytania na wrzesień

    ReplyDelete
  6. ja to w czerwcu miałam sesję więc jedyne co czytałam to podręczniki :D ale w lipcu nadrobiłam zaległości!

    ReplyDelete
  7. Książki jak książki, ja bardziej zapatruje się na nowy sezon serialowy :)

    ReplyDelete
  8. Ta powieść Matki jest też u mnie na półce :)

    ReplyDelete