Saturday, August 5, 2017

Co przeczytałam w lipcu


*i czego nie przeczytałam



Kupiłam dwie książki, których, mimo szczerych chęci i prawdziwego wysiłku, nie dałam rady skończyć:
Christopher Hitchens Listy do młodego kontestatora, przeł. Dariusz Żukowski, wyd. Karakter
Bardzo cenię i lubię Hitchensa za jego wyrazistość, nonkonformizm i świetne pióro, ale nie jest to książka na teraz. Odkładam na półkę "do przeczytania".
Steven C. Hayes, Spencer Smith W pułapce myśli, przeł. Aleksander Wojciechowski, wyd. GWP
Książka, która miała być przełomem w walce z depresją, stresem i lękiem okazała się dla mnie zbyt nudna, by przez nią przebrnąć. Ćwiczenia wydawały mi się nudne i nieprzydatne.

A teraz już przechodzę do książek, które przeczytałam.
I zacznę od najbardziej absurdalnej:
Michael Dietz Żywność fermentowana i probiotyczna, przeł. Małgorzata Rzepka, wyd. Vital
Dlaczego absurdalnej?
Bo część teoretyczna jest bardzo ogólnikowa i wcale nie odkrywcza, a część z przepisami, mimo kolorowych zdjęć, jest brzydka i nieapetyczna. Do tego sporo przepisów bazuje na składnikach, które ciężko dostać w Polsce stacjonarnie.
Na tym tle dużo lepiej wypada książka Vincenta Pedre Szczęśliwe jelita [przeł. Anna Gąsowska, wyd. Vivante]. To 28-dniowy plan oczyszczający łączący dietę i jogę. Choć przeczytałam już kilka książek o zdrowiu i szczęściu jelit, to w tej znalazłam sporo nowych informacji i bardzo dużo konkretów - np. jakie konkretne szczepy bakterii powinny się znaleźć w probiotykach w zależności od dolegliwości, na które się uskarżamy. Do tego przepisy, dziennik objawów i zestawy ćwiczeń.

Joel Fuhrman, Eat to Live - czyli książka o zaletach niskotłuszczowej diety roślinnej. Choć część zawartych w niej tez zdecydowanie kłóci się z tym, co czytałam wcześniej w innych mądrych książkach, to na pewno wykorzystam zawarte w niej przepisy - są tu obłędne przepisy na sałatki, połączenia, na które sama bym nie wpadła [a potrafię zjeść tuńczyka z nektarynką].
Alfie Kohn Wychowanie bez nagród i kar, przeł, Bogumiła Malarecka, wyd. MIND
Jak widać po ilości zaznaczeń, znalazłam tu sporo interesujących informacji. Choć w rzeczywistości, która nas otacza, nie da się wychować dziecka bez oceniania, nagród i kar, zamierzam [właściwie to już to robię!] niektóre z tych zasad wcielić w życie. Na mój entuzjazm spory wpływ ma chyba fakt, że sama wychowywałam się w zupełnie innych warunkach, które można streścić krótkim "na miłość trzeba zasłużyć". Kohn w przystępny sposób dał mi teoretyczną bazę do dalszej pracy nad sobą i relacjami w mojej rodzinie.

I powieści - na wakacjach chętniej sięgam po kryminały i thrillery. Tym razem wybrałam jeden egzotyczny, bo z Japonii: Tetsuya Honda Przeczucie, przeł. Rafał Śmietana, wyd. Znak literanova. To mroczna powieść o tajemniczych ciałach topionych w stawach, okrutnej grze i policjantce, która w policyjnej hierarchii zaszła zdecydowanie za wysoko [jak na piękną i młodą kobietę]. W tej powieści równie ważne jak znalezienie mordercy jest społeczne i kulturowe tło Japonii, szowinizm, oczekiwania wobec kobiet i męskie dążenie do sukcesu.
Druga powieść to thriller z brudnego polskiego prowincjonalnego podwórka. Albo bildungsroman. albo niepowstrzymany słowny onanizm "kultowego" autora. Mówię o Jakubie Żulczyku i jego Wzgórzu psów, wyd. Świat Książki. To taki niby thriller, niby portret prowincji, niby młodości. I wszystko byłoby fajnie, bo Żulczyk ma dobry słuch, jest dobrym obserwatorem i często trafnie diagnozuje pewne problemy i postawy. Ale nie umie się powstrzymać. Nie umie przerwać słowotoku, umieszczać scen, które w zamyśle autora są fajne, ale nie pełnią żadnej innej funkcji, powieść ma więc ponad 850 stron, z których co najmniej 350 jest zbędnych.
Jennifer Egan Zanim dopadnie nas czas przeł. Katarzyna Waller-Pach, wyd. Rebis. Odświeżyłam sobie tę nagrodzoną Pulitzerem powieść/zbiór opowiadań, bo nie mogę się doczekać nowej książki Egan. 
A na koniec rodzynek: Colson Whitehead Kolej podziemna przeł. Rafał Lisowski, wyd. Albatros. Teoretycznie ta powieść nie powinna mi się podobać. Historyczna powieść, do tego mocno zaangażowana politycznie. Ale już po paru stronach wsiąknęłam. To przerażająca powieść, bo wszystko w niej jest prawdziwe i wszystko jest wymyślone jednocześnie. Wyjątkowa niewolnica wyrusza na północ koleją podziemną i wędruje przez kolejne krainy/stany.




No comments:

Post a Comment